To było niesamowite uczucie. Jak zwykle kompletnie się przed nią otworzyłem. Nie wiem jak ona to robi, ale po prostu nie potrafię przy niej kłamać i nagle wypowiadam szereg słów, które już od tak dawna siedziały mi w głowie.
Chyba znasz to uczucie, że w środku plącze się setki myśli, a ty nie potrafisz nic z tym zrobić, tylko milczyć. Wiesz jak to jest?
Ja właśnie już nie, przy niej nie. To zbawienne.
-Wracamy?- zapytałem przerywając ciszę
-Twoja mama może się o nas już martwić
-Spokojnie, po tej nocy chyba już przywykła- zaśmiałem się
Wróciliśmy do domu, dosyć szybko, ale jak zwykle w cudownym milczeniu.
-Mamo, jesteś?- zawołałem
-Gdzie byliście? - odpowiedziała pytaniem - Mało wam po nocy?- uśmiechnęła się serdecznie
-Cała mama- uścisnąłem ją i rzuciłem - Muszę coś załatwić - mrugnął do Estety, wziął kluczyki do samochodu i znikł za drzwiami.
|Estera|
-Esterko, chodź tutaj - Aniela wesoło zaczęła- Masz ochotę na kawę? Zrobię… Z mlekiem? Na pewno. Wyjdziemy na taras? Z pewnością masz ochotę - zadawała szybko pytania, po czym sama sobie na nie odpowiadała, co było komiczne.
-Oczywiście- powiedziałam na końcu
Wyszłyśmy na werandę. Ślicznie świeciło słońce, a w powietrzu unosił się zapach świeżej rosy. Piwonie kwitły, a ich woń roztaczała się po całym ogrodzie. Usiadłyśmy na bujanych fotelach i zasmakowałyśmy się w pysznym latte.
-Więc, jak dogadujesz się z moim Rafałkiem?- zapytała z zaciekawieniem
No wie pani, gdy z nim rozmawiam, zapiera mi dech w piersiach, to chyba normalne, prawda?
-Bardzo dobrze - uśmiechnęłam się, mam nadzieję naturalnie
-Promieniejesz z dnia na dzień. Te leki, które przepisali ci w szpitalu działają cuda- zauważyła
Nie, nie , to wpływ pani syna
-Racja, dobrze na mnie wpływają- zgodziłam się
-Rafał jest taki wrażliwy. Odkąd ojciec wyjechał za granicę, nie miał dobrego kontaktu z rówieśnikami. Zresztą, sama wiesz jaka jest dzisiejsza młodzież- zaczęła opowiadać, biorąc duży łyk kawy
-Jest dużą arty sty -powiedziałam
-Też to zauważyłaś?- ucieszyła się
-Potrafi pięknie pisać, naprawdę
-Nie miałam pojęcia. Skąd to wiesz?- zapytała
-Pokazał mi swój pamiętnik
-Ah tak, rozumiem - zamyśliła się na chwilę
Przyjemnie było posiedzieć sobie na zewnątrz. Było tak spokojnie i błogo. Zero trosk.
Chyba mam nareszcie to co chciałam.
Spokój, słodycz życia, kominek.
Dom, rodzinę, przyjaciela.
Nawet kota o którym zawsze marzyłam.
Potrzebuję się jeszcze przełamać, żeby pokazać Rafałowi, że naprawdę zależy mi na nim. Okazuję to na swój własny sposób, ale o niczym innym nie marzę, jak o tym żeby zasmakować jego ust.
Może pachną cynamonem? Kto wie?
Wyrwałam się z myśli, widząc, że mam Rafała mi się przypatruje rozanielonym wzrokiem. Zaczerwieniłam się.
-Dziecko, znam życie nie od dziś- uśmiechnęła się i mrugnęła na znak, że wie co jest między nami
I tak nie wie. To zbyt silne, żeby wiedziała.
Tego nie da się opisać.
Bo przecież, gdyby się dało.
To niebyłoby takie wyjątkowe i nie bałabym się utraty tego.
Nie chcę nigdy go stracić.
-Esteeeera- z myśli wyrwał mnie przeraźliwy krzyk Anieli
-Co się stało?- pobiegłam do miejsca, skąd usłyszałam krzyk
Pani Aniela siedziała rozdygotana na środku kuchni.
-Boże, co się dzieje?- zapytałam rozpaczliwie
-Raf, Rafał- wydukała
-Co z nim?- zamarłam
-Miał wypadek- wybuchła płaczem
A ja osunęłam się na ziemię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz